shokugeki no soma ch 3 raw generic soma como fazer soma de datas

tapering off ambien with valium diazepam 5mg valium pubmed

tramadol con paracetamol contraindicaciones buy tramadol no prescription taking tramadol while trying to conceive

where to buy phentermine 2012 buy phentermine without prescription phentermine bloating gas

how long does it take xanax to get out of your body buy xanax what effects does xanax have on the body

generic soma called soma drug aura-soma.co.jp

valium and water retention valium 10 mg benzodiazepines and valium

valium what its used for diazepam 5mg xanax or valium for sleeping

tramadol loperamide interaction buy tramadol codeine phosphate and tramadol interactions

el tramadol sirve para desinflamar buy tramadol tramadol 50mg overnight

jwZ badań prze­pro­wa­dzo­nych kil­ka lat temu oka­za­ło się, że naj­bar­dziej boimy się wystą­pień publicz­nych. Zasko­cze­ni? Wyda­wa­ło­by się, że to śmierć czy strach przed ata­kiem zmu­to­wa­nych psz­czół upla­su­je się na pierw­szym miej­scu. A jed­nak nie! Lęk przed publicz­nym prze­ma­wia­niem powa­la nasze pozo­sta­łe lęki na łopat­ki. Pew­nie ode­zwa­ły­by się gło­sy, że prze­cież wystą­pie­nia publicz­ne to pro­sta spra­wa. No tak! Pro­sta, a nawet bar­dzo pro­sta dopó­ki nie wsta­niesz i nie zaczniesz wystę­po­wać.
Zacznij­my, więc od począt­ku ...
Już chiń­ski myśli­ciel i filo­zof Sun Zi pisał, jeśli znasz wro­ga i same­go sie­bie wygrasz pomyśl­nie 100 bitew. Jeśli nie poznasz swe­go wro­ga, lecz poznasz sie­bie, jed­ną bitwę wygrasz, a dru­gą prze­grasz. Jeśli nie znasz ni sie­bie, ni wro­ga, każ­da potycz­ka będzie dla cie­bie zagro­że­niem, dla­te­go przyj­rzyj­my się bli­żej tre­mie oraz jej pocho­dze­niu i zobacz­my czy da się temu zara­dzić. Za tre­mę odpo­wie­dzial­ne jest cia­ło mig­da­ło­wa­te tzw. ”cen­trum bez­pie­czeń­stwa”. Z czym­kol­wiek wam się to nie koja­rzy, to taka wewnętrz­na, pier­wot­na część mózgu, któ­ra naj­pierw dzia­ła, a póź­niej myśli. Jest to potęż­na siła, nad któ­rą czę­sto cięż­ko nam zapa­no­wać i któ­ra nie­jed­no­krot­nie ste­ru­je naszym życiem. Dla rów­no­wa­gi, aby nie dać się zwa­rio­wać ist­nie­je jesz­cze mózg racjo­nal­ny odpo­wie­dzial­ny za mowę i myśle­nie.
Krót­ka histo­ria …
I tak na przy­kład, kie­dy idzie­my nocą w ciem­nej ulicz­ce, a za nami w pew­nym momen­cie uka­zu­je się cień, cia­ło mig­da­ło­wa­te wysy­ła sygnał „walcz” albo „ucie­kaj” i dopie­ro kie­dy nasz umysł racjo­nal­ny na chłod­no oce­ni sytu­acje i oka­że się, że to tyl­ko cień drze­wa, czu­je­my się bez­piecz­nie i nie jeste­śmy zmu­sze­ni do podej­mo­wa­nia rady­kal­nych kro­ków ratu­ją­cych nasze życie. Tak się oczy­wi­ście dzie­je w przy­pad­ku, kie­dy oba mózgi zgod­nie ze sobą współ­pra­cu­ją.
Co się jed­nak z nami dzie­je kie­dy, oba umy­sły nie chcą dzia­łać w jed­nej dru­ży­nie? Zda­rza się bowiem, że w sytu­acji bar­dzo sil­ne­go stre­su cia­ło mig­da­ło­wa­te nie pozwa­la tej bar­dziej racjo­nal­nej czę­ści mózgu dojść do gło­su i przej­mu­je nad nim cał­ko­wi­tą kon­tro­lę. Dzie­je się tak, mię­dzy inny­mi przed publicz­nym wystą­pie­niem, tre­ma para­li­żu­je nas do tego stop­nia, że ska­cze nam tęt­no, trzę­są nam się nogi, mamy suche usta, spo­co­ne dło­nie, nie może­my wydo­być z sie­bie gło­su, albo nawet gdy może­my wydo­być głos to co wydo­by­wa się z naszych ust w niczym nie przy­po­mi­na ludz­kiej mowy. Ogól­nie rzecz ujmu­jąc czło­wiek wte­dy głu­pie­je i tra­ci rozum.
Dla­cze­go tak jest?
Jak to zwy­kle bywa wszyst­ko ma swój począ­tek w naszym dzie­ciń­stwie, a czym sko­rup­ka za mło­du nasiąk­nie tym … wia­do­mo. I tak kie­dy w dzie­ciń­stwie nasz umysł racjo­nal­ny się jesz­cze kształ­tu­je, cia­ło mig­da­ło­wa­te nie pozo­sta­je bez­czyn­ne i zbie­ra infor­ma­cje z oto­cze­nia, zapa­mię­tu­jąc emo­cjo­nal­nie. War­to tu nad­mie­nić, że jest nie­zwy­kle pamię­tli­we i nic nie umy­ka jego uwa­dze.
U cio­ci na imie­ni­nach…
Wyobraź­my sobie nastę­pu­ją­cą sytu­ację. Idzie­my z rodzi­ca­mi na rodzin­ną impre­zę. Mama chcąc się pochwa­lić jaką to wspa­nia­łą i zdol­ną ma cór­kę pro­si ją o wyre­cy­to­wa­nie wier­szy­ka lub zaśpie­wa­nie pio­sen­ki. Ilu z nas to zna? Zapew­ne wie­lu, jeśli nie wszy­scy. Trze­ba tu przy­znać, że cięż­ko jest być pro­fe­sjo­nal­nym akto­rem czy woka­list­ką mając zale­d­wie kil­ka lat.  Wystar­czy, więc jeden głu­pi komen­tarz czy śmiech skie­ro­wa­ny w naszą stro­nę, aby nasze „cen­trum bez­pie­czeń­stwa” poczu­ło się zagro­żo­ne i zapa­mię­ta­ło tę sytu­ację jako coś nie­mi­łe­go, coś przed czym w przy­szło­ści, mimo iż będzie­my już doro­śli, będzie pró­bo­wa­ło się bro­nić. Trud­no więc się dzi­wić, że mając 30 lat, sto­jąc przed publicz­no­ścią zupeł­nie nie­spo­dzie­wa­nie zaczy­na­ją trząść nam się nogi czy zasy­cha nam w ustach. Jest to nic inne­go jak pró­ba oca­le­nia nas samych przed domnie­ma­nym upo­ko­rze­niem. War­to tu jed­nak dodać, że tre­ma to bar­dzo indy­wi­du­al­ne zja­wi­sko i nasze oba­wy przed wystą­pie­nia­mi mogą mieć róż­ne źró­dło. I tak na przy­kład powyż­szy przy­kład z dzie­ciń­stwa na pew­no ma wpływ na kształ­to­wa­nie się poczu­cia wła­snej war­to­ści i może mieć wpływ na nas w doro­słym życiu, ale ist­nie­ją tak­że inne głę­bo­ko ukry­te powo­dy, któ­re spra­wia­ją, że tak panicz­nie boimy się prze­ma­wia­nia przed inny­mi.
Suk­ces i poraż­ka nie jed­no ma imię.
Prze­czy­ta­łam ostat­nio bar­dzo cie­ka­we zda­nie: „Jedy­na pew­na rzecz to zmia­na”. Jest w tym dużo racji. Czy zda­wa­li­ście sobie spra­wę, że wie­lu z nas boi się suk­ce­su? Jak­kol­wiek śmiesz­nie to nie brzmi per­spek­ty­wa zmia­ny na lep­sze jest tak para­li­żu­ją­ca, że bro­ni­my się przed nią całym sobą, bo jak by to było, gdy­by się nagle oka­za­ło, że wystą­pie­nie, któ­re zro­bi­li­śmy przy­nio­sło nam pre­stiż, sła­wę oraz przy oka­zji zaro­bi­li­śmy pie­nią­dze? Na samą myśl trzę­są nam się nogi, ręce, głos i w ogó­le cali jeste­śmy jak z gala­re­ty. Brzmi śmiesz­nie? Być może, ale jakie to praw­dzi­we. Oprócz stra­chu przed suk­ce­sem war­to wspo­mnieć o stra­chu przed poraż­ką. Tak, to już brzmi bar­dziej wia­ry­god­nie, praw­da? Oczy­wi­ście strach przed poraż­ką powią­za­ny jest z bra­kiem poczu­cia wła­snej war­to­ści, któ­ry kreu­je się w dzie­ciń­stwie, min. przez naszych opie­ku­nów, nie będę więc poświę­cać temu znacz­nej uwa­gi.
Co robić?
Ucze­ni piszą, że cia­ło mig­da­ło­wa­te nie­ustan­nie zbie­ra sygna­ły z nasze­go orga­ni­zmu, tzn.: odczy­tu­je jego tem­pe­ra­tu­rę, puls itp. Ozna­cza to, że wię­cej łączy je z cia­łem niż z umy­słem racjo­nal­nym. Wnio­sek z tego jest bar­dzo pro­sty, jeśli chcesz prze­mó­wić sobie do rozu­mu naj­le­piej zro­bić to poprzez cia­ło. Czy zauwa­ży­łeś, że oso­ba, któ­ra jest zde­spe­ro­wa­na czy przy­gnę­bio­na ma pozy­cję cia­ła zamknię­tą? Kie­dy czu­je­my się źle i jeste­śmy smut­ni nasze cia­ło
zamy­ka się, zaczy­na­my się gar­bić. Dzię­ki tej obser­wa­cji ucze­ni doszli do bar­dzo pro­ste­go wnio­sku, że pozy­cja cia­ła ma wpływ na nasze emo­cje i na odwrót. Moż­na to bar­dzo łatwo wyja­śnić. Oka­zu­je się bowiem, że gdy przyj­mu­je­my otwar­tą pozy­cje cia­ła, czy­li ramio­na i ple­cy wypro­sto­wa­ne, gło­wa patrzą­ca pew­nie przed sie­bie, nogi pew­nie sto­ją­ce na zie­mi w naszym cie­le pod­no­si się poziom testo­ste­ro­nu odpo­wie­dzial­ne­go za odwa­gę, chęć dzia­ła­nia, agre­sję a spa­da poziom kor­ty­zo­lu, czy­li hor­mo­nu stre­su. Co to ozna­cza? Ozna­cza to, że ile­kroć poczu­jesz, że się boisz i że łapie cię tre­ma możesz odwró­cić ten pro­ces wyko­nu­jąc te pro­ste czyn­no­ści, o któ­rych wspo­mnia­łam wcze­śniej. Kolej­ną bar­dzo waż­ną spra­wą jest oddy­cha­nie.
Nie wiem czy zda­je­cie sobie spra­wę, ale w trak­cie tre­my mamy do czy­nie­nia z przy­de­chem, a nie odde­chem. Ludzie oddy­chaj­cie, gdyż znacz­na część tre­my ula­tu­je bez­pow­rot­nie dzię­ki odde­cho­wi. Jeśli macie moż­li­wość przed wystą­pie­niem zaczerp­nąć świe­że­go powie­trza wyko­rzy­staj­cie ją i z otwar­tą pozy­cją cia­ła oddy­chaj­cie głę­bo­ko i powo­li. Wdech i wydech, wde­eech i wyde­eech … wła­śnie tak.
Dobre sło­wo na dro­gę…
Chcia­ła­bym jesz­cze wspo­mnieć o moim ulu­bio­nym zja­wi­sku tzw. „pier­dla”. Pier­del to nic inne­go jak tre­ma wyni­ka­ją­ca ze sła­be­go przy­go­to­wa­nia się do wystą­pie­nia lub nie przy­go­to­wa­nia się w ogó­le i myśle­nia, że jakoś to będzie. Muszę przy­znać, że sama czę­sto nie przy­go­to­wu­ję się do pre­zen­ta­cji, ale mając za sobą 10 lat sce­nicz­ne­go doświad­cze­nia czu­ję się w tym co robię bar­dzo pew­nie i rzad­ko mnie coś zaska­ku­je. Róż­ni­ca jed­nak jest taka, że jeśli mia­ła­bym wystą­pie­nie z tema­tu, któ­ry jest dla mnie cał­ko­wi­cie nowy i nie przy­go­to­wa­ła­bym się do nie­go naj­praw­do­po­dob­niej odnio­sła­bym poraż­kę. Dla­te­go pamię­taj­cie przy­go­to­wa­nie się do prze­mó­wie­nia, szcze­gól­nie na począt­ku, kie­dy zaczy­na­cie przy­go­dę z wystą­pie­nia­mi jest nie­zwy­kle waż­ne. Tre­ma sama w sobie, ale taka co nas nie para­li­żu­je jest dobrym zja­wi­skiem. Daje nam kopa i ener­gie do dzia­ła­nia, nie myl­my jej jed­nak ze wspo­mnia­nym „pier­dlem”. Zachę­cam was do przyj­rze­nia się swo­im stra­chom i pró­bo­wa­nia dotar­cia do źró­dła ich pocho­dze­nia, czy­li zde­fi­nio­wa­nia skąd się one bio­rą. O wie­le łatwiej się z czymś zmie­rzyć, jeśli wie­my skąd się to bie­rze, bo jak wspo­mnia­łam wcze­śniej, jeśli poznasz wro­ga będzie łatwiej go
poko­nać.
Na koniec chcę zdra­dzić wam małą tajem­ni­cę, któ­ra mam nadzie­ję zmie­ni wasze podej­ście do wystą­pień publicz­nych raz na zawsze. Przez 10 ostat­nich lat gra­łam przed róż­ną widow­nią, jed­na reagu­je żywio­ło­wo, inna tak jak­by w ogó­le nie była obec­na. Po pew­nym cza­sie zro­zu­mia­łam bar­dzo waż­ną rzecz, a mia­no­wi­cie taką, że publicz­ność nigdy nie jest prze­ciw­ko nam! Albo jeste­śmy jej obo­jęt­ni, albo od razu nas lubi. Jed­no jest pew­ne — oni przy­cho­dzą, żeby posłu­chać tego co mamy do powie­dze­nia. Poza tym nie taki dia­beł strasz­ny jak go malu­ją.

 

Powo­dze­nia!
Iza­be­la­Wil­czyń­ska
tre­ner